Z racji tego ze do mojego wyjazdu na którym ćwiczyć nie będę miała jak ja 30 day shred muszę zrobić w 21 dni ;) małe oszustwo wiem ale mam zamiar zrobić wszystkie 3 level'e
Level 1
Dzień 1 Zaciekawiona włączyłam filmik ale już w 21 minucie błagałam żeby się skończyło. Ale po porządnym wycisku zrobionym mi przez Jillian czułam się naprawdę szczęśliwa (to był pewnie szok ;P)
Dzień 2 To było straszne. Wróciłam z porannego biegania i stwierdziłam, ze od razu zrobię sobie ćwiczenia z 30 Day Shred. Jednak zakwasy z dnia poprzedniego dały mi nieźle w kość. Ćwiczenia zrobiłam ale trzeciego dnia....
Dzień 3 Trzeciego dnia miałam takie zakwasy, że w nocy nie mogłam wstać z łóżka. Jednak przemogłam się i wieczorem znowu stanęłam oko w oko z Jillian. I pomimo tego, ze miałam zakwasy to ćwiczyło mi się całkiem dobrze ;)
Dzień 4 Tu nastąpiło małe oszustwo bo miałam jeden dzień przerwy. Ale gdy po jednym dniu przewy ponownie stanęłam oko w oko z Jillian to tym razem walka była bardziej wyrównana. Zrobiłam każde ćwiczenie w odpowiedniej ilości z małym oszustwem w ostatnim ćwiczeniu siłowym bo nie trzymałam ciężarków tak jak powinnam ale mimo to kończąc ćwiczenia czułam się z siebie dumna bo wreszcie zrobiłam wszystko tak jak należy ;)
Dzień 5 Już 5 dzień, jak to szybko leci. Dzisiaj jakoś strasznie długo zbierałam się do ćwiczeń. Nie umiałam zacząć. Ale jak już włączyłam Jillian to wzięłam się ostro do pracy. Z ćwiczeniami nie mam już w ogóle żadnych problemów. Prawie w ogóle nie robię przerw i sprawia mi to coraz większą frajdę. Ale zaczynają mnie trochę nudzić te ćwiczenia. Dobrze, ze zostały już tylko dwa dni a potem jak już się zdarzyłam zorientować zaczyna się wersja super hard ćwiczeń z Jillian ;)
Dzień 6 Postanowiłam, ze level 1 skończę szybciej żeby skupić się na podobno morderczym levelu drugim.
Dzień 7 A więc krótkie podsumowanie level 1:
O ile na początku ćwiczeń czyli 1 i 2 dni miałam ogromne problemy to ćwieczenia w kolejnych dniach stawały się coraz łatwiejsze. Oczywiście po skończeniu każdego dni czułam zmęczenie jednak same ćwiczenia stawały się dla mnie coraz prostsze w wykonywaniu i po prostu mnie nudziły. Ogóle podsumowanie całego cyklu (jego plus i minusy) zrobię po skończeniu całego ( a w moim przypadku trochę skróconego) Shred'a
Level 2
Dzień 1 Opinie innych się sprawdziły. Level 2 to jest o wiele trudniejszy ale do zrobienia. Podeszłam do niego z nastawieniem "jak nie ja to kto ?!" jednak Jillian była chyba innego zdania. Po 27 ćwiczeń pot lał się ze mnie strumieniami i przez chwilę miałam wrażenie że całe moje ciało a współgra z czynnościami które chce wykonywać. Ale się nie zraziłam i stwierdziłam, ze dokończę level 2 choćby nie wiem co ;)
Dzień 2 Wróciłam z biegania i postanowiłam, ze od razu zrobię Jillian. Nie pomagał fakt że na dworze było 30 stopni a u mnie w mieszkaniu niewiele mniej. Parę razy w ciągu ćwiczeń musiałam robić przerwy bo myślałam, że nie dam rady. Ale ukończyłam dzień 2 i jestem dumna choć niewyobrażalnie zmęczona ;)
Dzień 3 Wstałam rano z ogromną motywacją do zrobienia Shred'a. Włączam. I po 15 minutach już ze mnie cieknie. Ćwiczenia, robi mi się z coraz większą łatwością ale sam efekt wycisku jaki gotuje nam Jillian jest niezmienny. Jednak po skończonych ćwiczeniach coraz szybciej się regeneruję co daje mi wyraźny znak, ze moja kondycja się poprawia. Mam nadzieje jednak, ze jutro będzie jeszcze łatwiej ;)
Dzień 4
Dzień 5
Dzień 6
Dzień 7
Level 3
Dzień 1
Dzień 2
Dzień 3
Dzień 4
Dzień 5
Dzień 6
Dzień 7
Brawo ! :D
OdpowiedzUsuńJestem pełna podziwu ;) A jeszcze bardziej będe, gdy skończysz.